Rozwód w Warszawie
Wszystko, co musisz
wiedzieć, kiedy się
rozwodzisz

Alimenty – o co sąd pyta na rozprawie

Opublikowano: 20 marca 2024
alimenty adwokat

Jutro rozprawa, a Ty bez prawnika? Śmiała koncepcja, gratuluję pomysłowości. Jeśli jednak właśnie dochodzisz do wniosku, że może warto by było poczytać, o co pytają w sądzie, to ten wpis pozwoli Ci rozwiać wątpliwości. Moje doświadczenie z setek rozpraw sądowych gwarantuje, że poznasz wiedzę praktyczną.

Celem sprawy o alimenty jest ustalenie odpowiedniej wysokości alimentów. Odpowiedniej, czyli dostosowanej do warunków życia dziecka z uwzględnieniem osobistych starań rodziców w zakresie opieki i wychowania. W mniejszym stopniu sąd bierze pod uwagę zarobki zobowiązanego. Raz, że możliwości w tym zakresie stanowią limit alimentów (czy zobowiązanego stać na alimenty), a dwa – w praktyce polskich sąd mężczyzna (bo to z reguły mężczyzna płaci alimenty) ma zawsze możliwości zarobkowe w zakresie alimentów na małoletnie dzieci. A jeśli nie ma? No przecież piszę, że zawsze ma.

Kluczowe dla sprawy jest zawsze ustalenie kosztów utrzymania dziecka oraz przedstawienie odpowiednich dowodów.

Koszty obejmują takie kwestie jak mieszkanie, jedzenie, leczenie, edukację (w tym zajęcia dodatkowe), odzież i obuwie, rozrywkę, środki czystości i higieny. Urządzenie pokoju, zakup roweru, karma dla kiciusia czy “gadżety i elektronika” (autentyk z jednego z pozwów) nie wchodzą w grę. Takie wydatki nie stanowią bazy utrzymania dziecka, a poza tym nie sposób ich prawidłowo wyliczyć i rozliczyć.

W Warszawie sąd nie bierze również co do zasady pod uwagę kosztów transportu. Owszem, bilet miesięczny dla nastolatka – tak. Ale paliwo za 1000zł miesięcznie – nie. Za 300zł też nie. Chyba że potrafimy wykazać, że podróżujemy wyłącznie na potrzeby dziecka na stałych trasach. Na przykład dziecko mieszka na Bródnie, ale z uwagi na problemy ze słuchem regularnie bywa w Kajetanach k. Nadarzyna.

Wakacje i wypoczynek coraz rzadziej są uwzględniane, ponieważ sądy oczekują, że ojcowie będą angażować się w tym zakresie na równi z matkami, a wakacje i ferie zostaną po równo podzielone. Wówczas rozliczanie kosztów z tego tytułu jest bezzasadne, skoro oboje rodzice finansują wypoczynek dziecka we własnym zakresie. I fakt, że jedno z rodziców stać na Seszele, a drugie – na domek wypoczynkowy na wsi, nie ma żadnego znaczenia. Sąd nie będzie tego rozliczał.

Z dowodów sąd najbardziej ceni faktury, paragony imienne, rachunki i przelewy. Paragony zwykłe sąd przyjmuje z dużą niechęcią i traktuje jako dowody gorszej jakości. Wydruków z karty kredytowej sąd w ogóle nie uwzględnia, bo z reguły nie sposób ustalić, na co był przeznaczony dany wydatek. Również od wielu lat sądy nie uwzględniają wydatków na tzw. “spożywkę”. Bo sądy wiedzą, ile kosztuje jedzenie. A jeśli nie wiedzą, to… patrz wyżej. Sąd w Polsce ma zawsze rację i nigdy się nie myli, nawet jeśli nie ma racji i się myli.

Jeśli jutro rozprawa, a w Twojej sprawie brakuje większości tych elementów, to jest to ostatnia chwila, aby cokolwiek jeszcze zrobić i dobrze się przygotować.

Sąd zaczyna przesłuchanie od strony powodowej, czyli tej, która wniosła pozew o alimenty. Większość spraw dotyczy ustalenia alimentów albo podwyższenia. Ale są też sprawy o obniżenie alimentów.

Pytania sądu na rozprawie o alimenty dotyczą trzech kluczowych czynników. Czyli kosztów życia dziecka (albo zmiany kosztów w przypadku obniżenia/podwyższenia alimentów), wkładu każdego z rodziców w opiekę oraz możliwości zarobkowych. Z tym że – pamiętamy! – mężczyzna w Polsce ma zawsze możliwości zarobkowe w zakresie alimentów na małoletnie dzieci, tylko czasem jeszcze o tym nie wie.

Jest pewien żelazny zestaw pytań, który warto mieć na uwadze:

  • z kim na co dzień mieszka dziecko?
  • kto ponosi koszt utrzymania dziecka?
  • jaki jest łączny koszt utrzymania dziecka?
  • co się składa na ten koszt?
  • w przypadku leczenia, zajęć dodatkowych, psychoterapii – od kiedy koszt jest ponoszony?
  • w przypadku chorób przewlekłych – jakie są rokowania (stałość kosztu)?
  • w przypadku wydatków, które pojawiły się w ostatnim czasie – czy były uzgadniane z drugim rodzicem?
  • czy drugi rodzic finansuje jakieś wydatki, także poza standardowymi kosztami?
  • jaki jest udział rodziców w opiece nad dzieckiem? co warunkuje ten udział?
  • jakie są zarobki rodziców?
  • jakie są stałe usprawiedliwione obciążenia dochodu (np. kredyt, alimenty na inne dziecko itp.)?

Warto się przygotować według powyższego klucza. Nie ma nic gorszego niż osoba, która domaga się alimentów (także obniżenia lub podwyższenia), która nie ma pojęcia, jakie są wydatki i na co. Owszem, sąd w sprawie o alimenty pełni funkcję sądu opiekuńczego, więc jest zobowiązany o wiele kwestii zapytać, ale nie jest zobowiązany czegokolwiek się domyślać.

Dobrą praktyką jest opisywanie kosztów w pozwie w formie tabelki. Czy sąd z niej skorzysta, to jedno, ale na pewno zainteresowanemu jest łatwiej odnaleźć się w kosztach, mając w głowie tabelę na 8-10 pozycji niż szczegółowy opis rozciągnięty na kilka stron.

Istotne są też dwie fundamentalne zasady.

Po pierwsze, sąd wypytuje od ogółu do szczegółu. Dlatego pytanie o koszt łączny poprzedza pytania o poszczególne koszty. Jeśli zatem pytają Cię o ogólne wydatki na dziecko, to nie skupiaj się na tym, że obiady w szkole podrożały. Przyjdzie i na to czas, ale na początek sąd chce dowiedzieć się, o jakiej kwocie mowa w ogólności, a dopiero potem rozkłada tę kwotę na czynniki pierwsze.

Po drugie, oszacowanie kosztów na potrzeby wyliczenia alimentów to nie jest drobiazgowa analiza. Alimenty to nie elektrownia atomowa, gdzie pomyłka na piątym miejscu po przecinku może zmienić okolicę w jałowe pustkowie skażone radioaktywnie. Jeśli na mieszkanie i media wydajesz w jednym miesiącu 1217,81zł, w drugim – 1189,05zł, a w trzecim – 1099,20zł (bo był zwrot za ciepłą wodę), to możesz powiedzieć, że wydajesz 1200zł. Sąd naprawdę zrozumie, że jest to wartość uśredniona i zaokrąglona. Alimenty też nie będą określone w wysokości np. 1494,77zł, lecz zaokrąglone (w tym przypadku do 1500zł). Chociaż widziałem kiedyś pismo (i to pochodzące od pełnomocnika profesjonalnego) z propozycją alimentów w wysokości 427,55zł. Sąd jednak nie docenił tej fantazji.

Powodzenia na rozprawie! Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.

Oceń wpis!
[Ocen: 3 Średnia: 5]